26 paź 2012

Moje życie, moja wolność.

 

Cele bliższe i dalsze.

 

 

Ferrari California

Jakiś czas temu zasłyszałem w sieci, że ludzi możemy podzielić na 2 grupy: nocne sowy i ranne skowronki. Dalej idąc za tą myślą autor udowadniał, że bycie sową jest do dupy, ponieważ traci się część dnia, jest się niewyspanym, zaspanym, itd. Chciałbym stanowczo zaprzeczyć takim osądom, ponieważ na swoim przykładzie mogę powiedzieć, że nie wiem, czy znajdzie się dla mnie bardziej odpowiedni czas, na pisanie bloga, od godziny 3.oo nad ranem. Wtedy mój umysł pracuje na podwójnych obrotach. Trwa to mniej więcej w godzinach od 24.oo do 6.oo i może się to wydać absurdalne, że potem śpię do 13.oo, ale przecież dla tego, między innymi, otworzyłem własną firmę.

Robię jesienne porządki związane z wszystkimi moimi rozpoczętymi projektami i pomysłami, poczynając od spiskowych teorii dziejów, poprzez UFO, a kończą na matematycznych wzorach współczynnika zapierdalania do opierdalania się – kiedyś zresztą wyniki te opublikuję w jakimś poczytnym naukowym periodyku. Mój główny cel życiowy wyznaczyłem sobie już prawie rok temu, póki co wszystko idzie we właściwym kierunku, a celem jest Afryka i stan błogiej wolności finansowej. Okres realizacji celu jest rozciągnięty na 20 lat, co sprawia, że czasem cel się rozmazuje, czasem o celu zapominam, i wtedy ledwo co egzystuję. Wpadłem na pomysł, że ustalę sobie jeszcze jeden cel, szybszy w realizacji i z terminem na za 7 lat, czyli na Sylwestra 2020 roku – ładna data. Będę wtedy już 30-latkiem, kolejna psychologiczna bariera zostanie przekroczona, a po niej tylko kryzys wieku średniego i w piasek – po drodze narzekanie na upierdliwe państwo, polityków przy korycie, wysokie podatki i niskie emerytury. Jednak nie to gra mi w głowie. Uwaga, uwaga, w waszych głośnikach powinna teraz lecieć przeszywająca melodia z filmu „Szczęki”, ponieważ już za chwilę poznace szalony cel, szalonego człowieka. Z założenia cel ten ma być nierealistyczny, w tym momencie, aczkolwiek do zrealizowania (jak wszystko!). Siedząc w fotelu, w końcu wymyśliłem coś, czego sobie gorąco życzę. W wieku 30 lata, chcę mieć wystarczającą ilość gotówki (ewentualnie w aktywach), żeby móc kupić sobie nowe Ferrari California. Naturalnie już wtedy będzie jakiś nowszy model z 2020 roku, ale chodzi o Ferrari prosto z salonu – cena równo 1.000.000 PLN.

Ferrari California

Spokojnie, jeszcze mi nie odbiło, plan jest taki, żeby w Ferrari przejechać się chociaż raz – ponoć w Katowicach otwierają salon Ferrari, więc wystarczy mi jazda próbna. W nagrodę osiągnięcia celu, zasponsoruję sam sobie jakieś nieekologiczne, mało użyteczne, szybkie i piękne kabrio (BMW albo Mercedesa), tak do 50.000 PLN – niekoniecznie z salonu. Mam nadzieję, że w kilka miesięcy przed zakupem pomożecie mi wybrać odpowiedni model. Mam więc 7 lat na stanie się milionerem, chodzi mi oczywiście o realną wartość aktywów (pomniejszoną o kredyty, które będą się jeszcze spłacały), bo przecież nie sztuką jest wziąć milion na kredyt i kupić sobie auto, sztuką jest ten milion zarobić… albo sprytnie ukraść. Oczywiście milionerem jestem już dziś, przecież mam dobrze rozwijającą się firmę usługową, a prawo przyciągania pomaga mi z każdej strony, jednak zgromadzenie milionowego kapitału będzie milowym krokiem w realizacji dalszych planów.

I żeby było jasne. Zaczynałem w lutym tego roku od 200 PLN na nowo otwartym koncie firmowym, bez znajomości, bez pleców, ale z ideami i celem. Celem, który w tym momencie widzę bardzo wyraźnie, niemal go dotykam – pozostaje mi tylko czekać kiedy „dżin” wypowie odpowiednie zaklęcie.

Kanał RSS komentarzy Adres TrackBack

Zostaw komentarz

Możesz używać następujące tagi: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>